„Ale przecież spalarnia będzie spełniać normy” – słyszymy. Tyle że normy nie oznaczają zerowej emisji. Emisji ciągłych, przez 25-30 lat. Bo spalanie nie sprawia, że rtęć, ołów, kadm czy inne metale ciężkie magicznie znikają. Pomimo oczyszczania spalin, nadal część trafiać będzie do środowiska wraz ze spalinami, reszta pozostanie w żużlach i popiołach.
- Aktualne standardy BAT dla spalania odpadów określają dla sumy antymonu, arsenu, ołowiu, chromu, kobaltu, miedzi, manganu, niklu i wanadu zakres emisji 0,01–0,3 mg/Nm³.
- Przyjmując orientacyjny przepływ 107 tys. Nm³ spalin na godzinę i 8200 godzin pracy rocznie (tak jak przy spalarni w Olsztynie na 100 tys. ton) mogłoby to przełożyć się na emisję nawet 263 kg metali ciężkich rocznie (!).
- Podobnie z rtęcią: przy górnej granicy BAT-AEL 20 µg/Nm³ i takim samym przepływie byłoby to nawet 17,5 kg rtęci rocznie.
17,5 kg rtęci rocznie. W mieście, które już ma problem z zanieczyszczeniami!
Na nagraniu Magdalena Madzia, działaczka społeczna z inicjatywy społecznej STOP Spalarni Śmieci w Bielsku-Białej, walcząca o prawa kobiet, zieleń i środowisko, działaczka związkowa oraz społeczna inspektorka pracy, uczestniczka posiedzeń parlamentarnego zespołu ds. gospodarki o obiegu zamkniętym
