Czy my aby na pewno wiemy, jakie są tzw. „bezpieczne” normy spalania i emisji z tym związanych? Na jakich podstawach wyciągamy wnioski, że tyle a tyle dioksyn, furanów i innych związków chemicznych będzie dla nas nieszkodliwe, a tyle i tyle po przekroczeniu tejże granicy może stanowić zagrożenie? Jakie są rzeczywiście twarde badania naukowe, które potwierdzają tak wysoki poziom relatywnie jeszcze tych tzw. norm na emisję szkodliwych związków chemicznych?
Mówi dr hab. Inż. Maciej Oziembłowski – profesor uczelni, specjalista w zakresie technologii żywności i żywienia, a także wpływu czynników środowiskowych na zdrowie człowieka, uczestnik posiedzeń parlamentarnego zespołu ds. gospodarki o obiegu zamkniętym.
