Obserwujemy kontrofensywę MPEC – artykuły sponsorowane, a w nich kolejne manipulacje. Najważniejszą z nich jest manipulacja dotycząca 3 etapów.
Tymczasem kluczowym etapem jest zmiana MPZP. Kolejne decyzje administracyjne, takie jak decyzja środowiskowa, czy pozwolenie na budowę, są wydawane w oparciu o zapisy obowiązującego MPZP. Zgoda na zmianę MPZP oznacza więc de facto zgodę na budowę spalarni, choć w artykułach próbuje się to bagatelizować.
Takich manipulacji – również powielanych w komentarzach przez troll-konta – jest więcej. Dlatego przygotowaliśmy zestaw najważniejszych faktów. Znajdziecie je na obrazkach do posta.
I przypominamy – spalarnia to finansowa pułapka dla Piekar Śląskich. Zamiast taniej – będzie drożej! O 60% ma zdrożeć odbiór śmieci przez spalarnie, a o 52% zdrożeć ciepło ze spalania odpadów, po objęciu spalarni EU ETS. To wyliczenia Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.

Spalarnie odpadów to nie instytucje charytatywne, ale biznesy nastawione na zysk. I to podwójny zysk:
- Raz, zarabiają na spalaniu odpadów pobierając opłaty za to opłaty – bo spalarnie nie odbywa się przecież „za darmo”, ale to obecnie koszt na poziomie kilkuset złotych za tonę.
- Dwa, zarabiają na wytwarzaniu ciepła, bo wytworzonej energii cieplnej również nie rozdają „za darmo” tylko trzeba za nią normalnie płacić. I to zwykle po cenach rynkowych.
Dla wielu z Państwa może to być zaskoczenie. Jeżeli są tu mieszkańcy, którzy liczyli, że dzięki spalarni będzie taniej „bo spalarnia weźmie śmieci i je spali” to mamy złą wiadomość – BĘDZIE NAWET DROŻEJ.
Dlaczego będzie drożej? Ponieważ Unia Europejska już od 2018 r. prowadzi jasną politykę, która ma ograniczyć spalanie odpadów.
Zapoczątkowała to Dyrektywa UE 2018/850, w której wskazuje się, że stosując hierarchię postępowania z odpadami NIE należy zastępować składowania odpadów ich spalaniem.
W Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2020/852 (tzw. Taksonomii), stwierdza się jeszcze zdecydowaniej, że spalarnie odpadów wyrządzają poważne szkody środowiskowe i NIE wpisują się w Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym.
Kierunek ten jeszcze wzmocniła Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 10 lutego 2021 r. 2020/2077(INI) w sprawie nowego planu działania dotyczącego Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, która mówi o ograniczaniu spalania odpadów i NIE zwiększaniu wydajności spalarni.

Już od 2031 r. będzie to miało swój praktyczny wymiar, bo nacisk na ograniczenie spalania odpadów spowoduje włączenie spalarni do systemu opłat za emisje CO2 (ETS). Zostało to ogłoszone 17 lipca br. przez Komisję Europejską.
W uzasadnieniu stanowiska Komisji Europejskiej możemy przeczytać, że spalanie odpadów to utrata zasobów, negatywny wpływ na zdrowie ludzi i środowisko (zanieczyszczenia powietrza). Emisje gazów cieplarnianych ze spalania odpadów komunalnych wynoszą około 40 Mt ekwiwalentu CO2 z paliw kopalnych rocznie, ale obecnie nie są objęte specjalnymi politykami dekarbonizacji. Stąd należy włączyć je do EU ETS, aby wzmocnić politykę gospodarki o obiegu zamkniętym i przyczynić się do dekarbonizacji sektora.
Ile wynoszą opłaty za takie emisje? W 2017 rok było to 5 EUR za tonę, w 2021 r. było to już 18 EUR za tonę CO2, a obecnie stawka wynosi ok. 80 EUR (!). Szacunki na 2031 r. mówią już o 210 EUR (!!!) za każdą tonę – a spalarnie emitują ok. 1 tony CO2 z każdej tony spalonych odpadów.
Łatwo więc policzyć, że same koszty uprawnień żeby w ogóle można było spalić te odpady wyniosą ok. 870 zł za tonę przyjętych opadów. Do tego dojdą koszty spalania, które już wynoszą kilkaset złotych za każdą tonę odpadów. A tego wszystkiego nie zapłacą przecież przysłowiowe krasnoludki tylko mieszkańcy naszego miasta w opłatach za odbiór odpadów.
Spodziewana skala podwyżek jest monstrualna. Tu posłużymy się wyliczeniami Krajowej Izby Gospodarki Odpadami (KIGO), a więc organizacji branżowej, żeby nikt nie posądził, że to są dane wyssane z palca.
KIGO ostrzega, że włączenie spalarni do ETS oznacza gwałtowny wzrost kosztów funkcjonowania spalarni. Odbiór śmieci przez spalarnie (tzw. opłata na bramie) zdrożeje o 60%, a ciepło ze spalarni o 52%! Jeżeli więc ktoś nadal liczy na to, że po wybudowaniu spalarni będzie taniej to powinien przestać wierzyć w bajki…
Ale to nie wszystko bo trzeba uwzględnić jeszcze koszt budowy takiej instalacji. Bo przecież nikt nie wybuduje takiej spalarni „za darmo”. Tymczasem koszt budowy spalarni na 100 tys. ton trzeba obecnie szacować na 500 mln do nawet miliarda złotych – bez dofinansowań, bez tanich kredytów. I znów – zapłacą za to przecież nie krasnoludki, zapłacą za to mieszkańcy.
Reasumując, budowa spalarni to fatalna pułapka dla Piekar Śląskich. Oznacza ryzyko drastycznego wzrostu cen, a do tego będzie to uzależnienie się od takiej instalacji na dekady.
Planowana wydajność spalarni to 100 tysięcy ton odpadów rocznie. Tymczasem wolumen odpadów wytwarzanych w Piekarach Śląskich ok. 13 tys. ton rocznie (w tym frakcja RDF to ok. 6 tys. ton rocznie). Łatwo więc policzyć, że pozostałe odpady będą przywożone z innych miejsc. Skąd? Docelowo być może nawet z… Niemiec. Wszak Remondis, właściciel naszego MPEC, to firma niemiecka.

Piekary NIE potrzebują spalarni, bo Polska nie potrzebuje już kolejnych spalarni. Wolumen instalacji gdzie spalane są odpady (spalarni, współspalarni i cementowni) – istniejących i w budowie – jest już zabezpieczony.
W chwili obecnej w Polsce mamy już:
- 12 spalarni i współspalarni odpadów (wydajność 1,97 mln Mg/rok),
- 9 instalacji do spalania odpadów w cementowniach (1,75 mln Mg/rok),
- 6 spalarni w budowie i rozbudowie (271 tys. Mg/rok),
- 50 spalarni w zaawansowanym procedowaniu (ok. 3,67 mln Mg/rok).
Już w 2035 r. poziom obowiązkowego recyklingu będzie wynosić 65%, co przy 10% maksymalnego składowania oznacza, że zaledwie maks. 25% odpadów będzie można poddawać spalaniu. Te 25% to ok. 3,8 mln ton przyjmując szacunki z najnowszego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami. A instalacji istniejących i w budowie mamy już o wolumenie 3,99 mln. Kolejnych spalarni więc zwyczajnie nie potrzebujemy.
Warto w tym miejscu przywołać głos branży cementowej. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Cementowego w Polsce w czerwcu 2024 r. apelowano o powstrzymanie budowy tak wielu spalarni śmieci.
„Za chwilę zacznie brakować odpadów”, „pobudujemy spalarnie, a inne państwa będą spalały u nas odpady”, „Czy jest sens żebyśmy budowali za kilkanaście miliardów złotych kolejne spalarnie odpadów w chwili gdy istnieją instalacje przemysłu cementowego gotowe przetwarzać ponad 1,5 mln ton odpadów komunalnych rocznie?” – to są cytaty z tego posiedzenia.
Według pozwoleń zintegrowanych, cementownie mogą zużyć maksymalnie 3,95 mln ton odpadów rocznie, a więc niemal 2,2 mln ton więcej niż obecnie.
Wszystko to prowadzi do prostego wniosku – budowa kolejnych spalarni jest obliczona docelowo na przywożenie odpadów (RDF) zza granicy, np. z Niemiec.

I jeszcze jedna ważna sprawa: niech nikt nie łudzi się, że dzięki spalarni pozbędziemy się składowisk odpadów. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Gospodarki z dnia 16 lipca 2015 r. w sprawie dopuszczania odpadów do składowania na składowiskach (Dz.U. 2015 poz. 1277), zabronione jest składowanie odpadów o wartości opałowej wyższej niż 6 MJ/kg – czyli takich jakie są spalane w spalarniach.
I w odwrotną stronę – to co jest składowane nie nadaje się do spalania bo jest za mało kaloryczne.
Spalarnia więc niczego nie rozwiąże, np. nie zlikwiduje składowisk. Rozwiązania leżą gdzie indziej:
- Ograniczenie wolumenu odpadów, w czym pomoże Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta oraz system kaucyjny.
- Zwiększenie poziomu recyklingu, do czego droga wiedzie przez poprawę selektywnego zbierania odpadów oraz zagospodarowanie frakcji bio.
- Budować powinniśmy zaś biogazownie/biometanownie, a nie spalarnie. Bo biogazowni brakuje, a moglibyśmy w nich wytworzyć nawet tyle gazu, ile importowaliśmy przed wojną z Rosji.
Ocalmy Piekary przed spalarnią. Nie dajmy się nabrać!







