Pachnie desperacją i… niemocą władz

W mediach społecznościowych krąży „reklama” Piekary Jutra, czyli oficjalnego profilu MPEC na temat spalarni śmieci. Gdy wydawało się, że szczyty żenady są już dawno przekroczone, Piekary Jutra udowadniają, że to nie jest ich ostatnie słowo!

Zamiast merytorycznej dyskusji, zamiast szanowania swoich stanowisk, do czego przecież wzywał Wiceprezydent Krzysztof Turzański w swoim wystąpieniu 10 sierpnia, mamy kolejną odsłonę kampanii MPEC opierającej się na perswazyjnych, dyskredytujących, czy ośmieszających komunikatach.

W tym konkretnym przypadku Piekary Jutra porównują prelegentów naszego spotkania z 7 sierpnia do „szarlatana, szeptanki i maga”, a samo spotkanie do „diagnozy z fusów, terapii zaklinaniem rzeczywistości i zbiorowego odczyniania uroku”.

Doprawdy to przezabawne, bo jakoś ani posłowie w Sejmie podczas posiedzeń parlamentarnych zespołów ds. transformacji energetycznej (sic!), czy gospodarki o obiegu zamkniętym, ani przedstawiciele Dyrekcji ds. Środowiska Komisji Europejskiej, ani wiceminister Klimatu i Środowiska Anita Sowińska podczas spotkania ws. spalarni nie kwestionowali kompetencji Leszka Kędziora, Magdelany Madzi, czy dr hab inż. Macieja Oziembłowskiego, profesora Uczelni, do wypowiadania się w sprawie spalarni.

Bo spalarnia to nie tylko kocioł i komin. To również aspekty prawne, ekonomiczne i społeczne, sytuacja rynkowa, wpływ na klimat i środowisko (w tym m.in. polityka odpadowa i klimatyczna UE oraz emisje), zdrowie mieszkańców, procedury administracyjne i ich konsekwencje na kolejne 25–30 lat. I właśnie o tych szerszych aspektach mówili prelegenci podczas spotkania 7 sierpnia.

Sponsorowane posty Piekary Jutra odbieramy więc jako akt desperacji. Nadal bowiem nie doczekaliśmy się odpowiedzi na pytania zadane przez nas w pierwszej i drugiej polemice. Nadal słyszymy tylko mgliste obietnice zamiast konkretów – analiz, porównań, wyliczeń.

Te posty można by skwitować wzruszeniem ramion, ale pokazują one coś jeszcze. I to jest dużo bardziej wymowne: otóż wychodzi na to, że miasto nie ma żadnego przełożenia, żadnej kontroli nad MPEC.

11 sierpnia, a więc dzień po livie Wiceprezydenta i apelu aby „nie skakać sobie do gardeł”, wystąpiliśmy z formalnym wnioskiem do Pani Prezydent Sławy Umińskiej-Kajdan o podjęcie działań w ramach wykonywania praw właścicielskich Gminy Piekary Śląskie wobec MPEC Sp. z o.o. w związku ze sposobem prowadzenia komunikacji dotyczącej planowanej instalacji spalarni odpadów.

Przypomnijmy, że Miasto posiada 2,42% udziałów w MPEC i swojego przedstawiciela w Radzie Nadzorczej.

Wnieśliśmy o wykorzystanie dostępnych instrumentów właścicielskich i nadzorczych w celu zwrócenia uwagi spółki na standard prowadzonej przez nią komunikacji, w tym m.in.:

  • prowadzenie spokojnej, rzeczowej i wolnej od personalnych ataków debaty,
  • zapewnienie, aby oficjalne kanały „Piekary Jutra” służyły merytorycznej dyskusji z mieszkańcami, a nie ośmieszaniu i dyskredytowaniu osób prezentujących stanowisko odmienne od stanowiska MPEC.

Jak dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi od Pani Prezydent (termin oczywiście nie minął). Po tylu dniach można jednak wysunąć wniosek, że miasto nie ma żadnego przełożenia na działanie MPEC, bo niemerytoryczna i probująca ośmieszyć oponentów komunikacja ze strony Piekary Jutra jest nie tylko kontynuowana, ale wręcz uległa wzmocnieniu.

Należy więc postawić pytanie: jakie przełożenie na MPEC będzie miało miasto po ewentualnym wybudowaniu spalarni? Odpowiedzcie sobie Państwo sami…

Inne wpisy